sobota, 3 kwietnia 2021

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, 04.04.2021r.

 Liturgia słowa: Dz 10, 34a.37-43; Ps 118, 1-2.16-17.22-24; Kol 3, 1-4; J 20, 1-9

Nie rozumiem... Tak wielu rzeczy, wydarzeń, sytuacji, w których uczestniczę - nie rozumiem. Patrzę czasem bezradnie, jak wkraczają w moją rzeczywistość, zagarniają ją - jak morze wdzierające się w ląd wraz z przypływem... czasem powoli i delikatnie obmywa piasek, by potem się cofnąć i powrócić jeszcze kawałek dalej, głębiej... czasem gwałtownie wdziera się na plażę i z niszczycielską siłą rozwala wszystko, co staje mu na drodze. Tak... często nie rozumiem - przeznaczono mi rolę widza, który - nie wiedząc, na co patrzy, skąd to i dlaczego - ma świadomość, że uczestniczy w czymś, co całkowicie odmieni jego życie.  

Co widziałaś, Mario? Na ile rozumiałaś to, na co patrzyłaś? Noc jest ciemna i zimna... zdaje się trwać niemiłosiernie długo. Nie potrafisz znaleźć sobie miejsca, pogodzić się z faktem, że nie ma już Twojego Pana i Mistrza... Towarzyszyłaś Mu w tych ostatnich chwilach. Siedziałaś przy Jego grobie, bo nie umiałaś rozstać się z Tym, dla którego odmieniłaś swoje życie. Szabat był - i minął - jakby nic się nie wydarzyło. A przecież skończył się świat. Jezus umarł. Ubierasz się i wychodzisz na pogrążone jeszcze we śnie uliczki Jerozolimy. Serce prowadzi Cię tam, gdzie próbowałaś pożegnać się z Twoim Nauczycielem. Delikatnie szemrzą drzewka oliwne, pachną zioła...  W ogrodzie panuje jeszcze mrok - i dziwna onieśmielająca cisza. Zbliżasz się do grobu... Odsunięty kamień? Kto? Dlaczego? Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono... Pytania... wątpliwości... oburzenie - co czujesz, Mario? Nie chcesz być sama z tą wiadomością, biegniesz więc do uczniów - bo przecież im też powinno zależeć - zdyszana i zapłakana wyrzucasz te słowa - i pozwalasz, by teraz oni pobiegli tam, gdzie dokonało się coś, co nie mieści Ci się w głowie. Zabrano Pana... 

Szymonie - co widzisz patrząc na leżące płótna i chustę, która okrywała najdroższą Ci głowę? Zwinięta starannie budzi Twój niepokój. Co się tutaj wydarzyło? Czy ktoś wykradł ciało? Jeśli tak - to dlaczego zadał sobie tyle trudu, by złożyć tę chustę? Dlaczego zostawił płótno? Czy to jakiś spisek? Gdzie jest Jezus? Patrzysz - i nie rozumiesz... 

Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń... Ujrzał i uwierzył. Nie - zrozumiał. Tego nie da się pojąć rozumem. Zrozumienie jest owocem wiary... To ona wyjaśnia i otwiera umysł na rzeczywistość Pisma, uwrażliwia na słowa proroków, przekracza bariery, które stawia rozum. Widzę - wierzę - rozumiem... choć to ostatnie nie zawsze. Nie wszystko muszę rozumieć. Maria Magdalena też nie rozumiała - ale była pewna, że zmartwychwstał już Chrystus, że miejscem spotkania będzie Galilea...

Nie musisz rozumieć, co tu się wydarzyło. Masz to, co widzisz - pusty grób, odsunięty kamień, leżące płótna... zdumienie uczniów, słowa Proroków... Dalsza droga zależy od Ciebie. Jeśli zatrzymasz się na tym, co widzisz, jeśli za wszelką cenę będziesz szukać odpowiedzi i wyjaśnień - odejdziesz stąd snując spiskowe teorie i w poczuciu pustki. Jeśli jednak uwierzysz, że zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy - spotkasz Go w swojej Galilei. Może znienacka stanie przy Tobie, gdy będzie Ci źle i trudno i powie - nie bój się. Może rozpoznasz go w okruchu chleba, które stało się ciałem przy łamaniu chleba, na Eucharystii. Może dostrzeżesz Go, gdy uciszy burzę w Twoim życiu. Może przemówi przez Słowo, gest, uśmiech... On jest - i żyje. Prawdziwie zmartwychwstał!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

VI niedziela wielkanocna, 14.05.2023r.

  Liturgia słowa: Dz 8, 5-8.14-17; Ps 66, 1-7.16.20; 1 P 3, 15-18; J  14, 15-21 Czasem wystarczy jedno zdanie. Parę wyrazów splecionych w me...