czwartek, 1 kwietnia 2021

Droga krzyżowa

STACJA PIERWSZA: skazanie

 “A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: “Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie?” On jednak nie odpowiedział na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił” (Mt 27, 12-14)

Milczysz… Zewsząd słychać krzyki “Ukrzyżuj!”, “Na krzyż z Nim!”, “Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!” - a Ty milczysz… Wyrok zapadł już dawno, przyjąłeś kielich z rąk Ojca, wypełnia się Słowo… Ty to wiesz - i milczysz. Patrzę na Ciebie i nie rozumiem tego milczenia. Czy to możliwe, żeby wiedzieć - i milczeć? Wokół gwar, krzyki narastają, robi się zamieszanie,  - i to Twoje milczenie, które tak mocno kontrastuje z oburzeniem, agresją tłumu. Plują Ci w twarz, szydzą, biją Cię po głowie - Ty milczysz… Nie umiem zinterpretować tego milczenia, nie rozumiem go… Pomilczę chwilę z Tobą…bo co innego mogę zrobić…

 STACJA DRUGA: przyjęcie krzyża

 Nie dosyć, że Cię upokorzyli, ubrali w koronę z cierni i szkarłatny płaszcz, to teraz jeszcze ten krzyż… Ciężki, przygotowany chyba w pośpiechu. I znowu milczysz. Przyjmujesz go, podnosisz. Widzę, że trudno Ci go udźwignąć. Umieszczasz go na barkach. Zastanawiam się, jak dasz radę dotrzeć na Golgotę  z takim ciężarem. Skrwawiony, prawie nagi, obarczony krzyżem wyruszasz w swoją drogę po zatłoczonych i wąskich  ulicach Jerozolimy. Stawiasz pierwsze chwiejne  kroki, zataczasz się. Tak bardzo chcę Ci pomóc…

 STACJA TRZECIA: pierwszy upadek

 Przeszedłeś kilka kroków - i upadasz. Głuchy łomot krzyża uderzającego o ziemię niesie się uliczkami Jerozolimy. Na chwilę wszystko się zatrzymuje. Czy wstaniesz? Czy weźmiesz znów na ramiona ten ciężki, niezgrabny krzyż? Stoję w tłumie i patrzę na Ciebie - zmęczonego, zakrwawionego, upokorzonego - to naprawdę Ty, Mesjasz, Syn Boga?

 STACJA CZWARTA: spotkanie z Matką

 W tłumie twarzy zauważasz Ją - tę, która wiedziała od początku...To tylko krótka chwila, spojrzenie w  oczy, które mówią wszystko… Nie potrzeba nic więcej. Ty wiesz i Ona wie. Ona wie, że tak trzeba, że w ten sposób wypełnia się wola Boża. Ty wiesz, że pójdzie z Tobą do końca tej drogi, że będzie patrzyła na Twoją mękę i śmierć, że będzie cierpiała… I wiesz, że ten, kto kocha, jest zawsze - pomimo swojej bezradności. To Wasz czas…

 STACJA PIĄTA: pomocna dłoń

 “Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.” (Łk 23,26) To mógł być każdy z tych, którzy mijali Cię na drodze. Dlaczego akurat Szymon? Wygląda na zmęczonego pracą w polu. Przymuszony przez żołnierzy dźwiga krzyż razem z Tobą. Nie do końca wie, kim jesteś, nie zna Twojej historii - dla niego jesteś kolejnym człowiekiem skazanym na śmierć. A jednak to właśnie on teraz jest najbliżej Ciebie, może po ludzku coś zrobić, pomóc bardziej, wziąć na siebie choć cząstkę Twojego fizycznego cierpienia… Patrzę i dziwię się - czy to przypadek decyduje o tym, że można być tak blisko?

 STACJA SZÓSTA: Weronika

 Może to impuls spowodowany widokiem Szymona pomagającego Ci dźwigać krzyż…Oto z tłumu wyrywa się kobieta. Spotkanie trwa tylko chwilę. Spojrzenie, dotyk chłodnego materiału, czułość i delikatność, kiedy ociera Twoją poranioną spoconą twarz… i już jej nie ma. A jednak mam wrażenie, że dzięki temu łatwiej Ci zrobić kolejny krok. To nie jest jednostronne spotkanie - ta, która otarła Ci twarz, zobaczyła Ciebie naprawdę. Pokazałeś jej siebie, podarowałeś odbicie swojej twarzy... Od teraz będzie nazywana Weroniką. 

 STACJA SIÓDMA: drugi upadek

 Droga robi się coraz trudniejsza… Widzę, że coraz więcej kosztuje Cię każdy kolejny krok. Krzyż zdaje się przygniatać Cię do ziemi… Potykasz się. Upadasz. Ten drugi upadek boli inaczej - nie zaskakuje mnie tak bardzo. To było do przewidzenia - nikt nie jest w stanie znieść takiego cierpienia, jakie stało się Twoim udziałem. Myślę, że Twoja męka powinna się skończyć tu i teraz..To nieludzkie, że tak cierpisz. Nie umiem patrzeć na Ciebie z tą świadomością, że nic nie mogę zrobić…A Ty powoli się podnosisz - jak to w ogóle jest możliwe?

 STACJA ÓSMA: płaczące niewiasty

 Krzyki idącego za Tobą tłumu towarzyszą Ci od początku drogi. A jednak w tej kakofonii dźwięków potrafisz usłyszeć lament kobiet, które w ten sposób chcą uczestniczyć w Twoim cierpieniu. Opłakują Ciebie - ale Ty wiesz, że inni potrzebują bardziej takiej uwagi.  “... płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” (Łk 23, 28b) To wezwanie do pocieszania i bycia blisko tych, którzy zostali nam powierzeni. Paradoks: pociesza ten, który bardziej potrzebuje pocieszenia… Rezygnujesz z siebie na rzecz innych - jakie to wymowne…

 STACJA DZIEWIĄTA: trzeci upadek

 Kiedy dostrzegam Twój trzeci upadek, myślę, że to już naprawdę koniec. Ciekawski tłum otacza Cię z każdej strony. Żołnierze poszturchują Cię, abyś wstał. Nie reagujesz… Wydaje mi się, że to trwa za długo… Leżysz na zakurzonej drodze. Obok Ciebie krzyż. Drżysz… Bardzo wyraźnie widzę Twój ból, ślady po biczowaniu, otwierające się na nowo rany… Nie wstaniesz. To niemożliwe. A jednak… Twoja dłoń zaciska się na krzyżu. Próbujesz się podnieść… walczysz z własnym ludzkim ciałem. I zwyciężasz…

 STACJA DZIESIĄTA: nagość

 Dotarliśmy na Golgotę. I kiedy myślę, że to, co najgorsze, już za Tobą, żołnierze zdzierają z Ciebie ubranie. Rzucają losy o tunikę. Jesteś nagi. Odarty z ludzkich szat, wystawiony na widok publiczny, upokorzony… Ale to ciągle przecież Ty - mój Bóg. Zewsząd słychać śmiech, kpiny, padają wyzwiska - a Ty znów milczysz. Zmęczony ponad ludzką wytrzymałość nie odzywasz się. “Jak owca niema wobec strzygących ją…” - brzmią mi w uszach słowa proroka Izajasza. Nie wiem, gdzie podziać wzrok. Tak trudno oglądać tę Twoją nagość i nadal wierzyć w jej sens...

 STACJA JEDENASTA: na krzyżu

 Gwoździe rozrywają Twoje dłonie - te, które dźwigały chorych, rozmnażały chleb, błogosławiły… Tryska krew. To już zupełnie nieludzkie.... Tego nie da się znieść. Jak człowiek człowiekowi może zgotować takie katusze… Twój oprawca ociera pot z czoła. Bierze kolejny gwóźdź. Przymierza  do Twoich stóp, podnosi młot… Krzyk zlewa się w jedno ze stukotem młota. Brzmi w moich uszach jeszcze długo po tym, kiedy żołnierze stawiają krzyż. Nad głową masz  napis głoszący, że jesteś królem...  Patrzę na Ciebie, na Twoje rozpostarte ramiona i nie wiem, co o tym myśleć… Jak wierzyć…

 STACJA DWUNASTA: śmierć

 I to już? Tak po prostu? Umierasz jak zwykły człowiek? Jeszcze co jakiś czas z Twoich ust wyrywa się westchnienie… Skarga… “Boże mój, czemuś mnie opuścił...” Konasz sam. Ile to wymaga od Ciebie odwagi i zaufania… Ciemność narasta, gęstnieją chmury… Jeszcze łapiesz powietrze otwartymi ustami… Jeszcze poją Cię octem… Nadchodzi jednak moment, kiedy wiem już, że nie żyjesz. Jeszcze przed chwilą wszystko było możliwe - jeszcze oddychałeś, jeszcze coś mogło się zdarzyć - teraz wszystko zamarło. Skończył się świat - mój też. Z Twoją śmiercią i we mnie coś umiera. Ludzie się rozchodzą z poczuciem, że coś się zmieniło. Zostaję z Tobą - patrzę i nie wierzę…

 STACJA TRZYNASTA: zdjęcie z krzyża

 Jakie to dziwne…Patrzę na Twoje umęczone, zmasakrowane ciało i nie widzę w nim niczego niezwykłego. Tak jakby było tylko pustą skorupą. Nie dostrzegam w nim już Ciebie. Widok jest naprawdę okropny… Pod krzyżem zostali tylko najwytrwalsi - ci, którzy chcą jeszcze przez chwilę oddać hołd temu ciału, zrozumieć, co tu się właściwie wydarzyło… Józef z Arymatei zdejmuje zwłoki z krzyża, owija w płótno i zabiera. Ostatnia posługa w stosunku do Mistrza, którym dla niego byłeś… I to już koniec. Golgota pustoszeje.

 STACJA CZTERNASTA: grób

 Piątkowy wieczór to czas przygotowania do szabatu. Ciało zostaje zaniesione do wykutego w skale pustego grobu. Józef z Arymatei dużym kamieniem zamyka wejście do niego, żeby było bezpieczne i odchodzi. Wokół panuje przedwieczorna cisza, tak mocno kontrastująca z gwarem, krzykami tłumu, drwinami… Obie Marie siadają na ziemi przy grobie - czyżby  nie miały sił wracać? Czekają na kogoś? Może chcą odpocząć? Taki tu spokój… Nad Jerozolimą powoli gaśnie dzień, cichnie miejski zgiełk… cały świat zastyga. Ciemność nocy rozświetlają pierwsze gwiazdy. Delikatnie szumi wiatr… Jest tak pięknie…


                                                            Marc Chagall, Białe ukrzyżowanie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

VI niedziela wielkanocna, 14.05.2023r.

  Liturgia słowa: Dz 8, 5-8.14-17; Ps 66, 1-7.16.20; 1 P 3, 15-18; J  14, 15-21 Czasem wystarczy jedno zdanie. Parę wyrazów splecionych w me...